facebookg+twitteryoutubesoundcloudrsskalendarzjęzyk polskijęzyk angielski

publikuj na facebooku wykop todrukuj« Szybko, brutalnie i konkretnie

opublikowane przez: kulturaupodstaw.pl, z dnia 07.02.2018, 22:28

Istnieje wiele zespołów grających w stylu metalowym, a jednak są one zespołami popowymi, ponieważ sensem ich istnienia jest jedynie podobanie się publiczności - mówi Tomasz "Titus" Pukacki, poznański wokalista i lider Acid Drinkers, jednego z najważniejszych zespołów metalowych w Polsce. Już za rok grupa będzie świętować 30-lecie działalności!

Sebastian Gabryel: Lata lecą, a wy wciąż jesteście nie tylko jednym z najpopularniejszych polskich kapel grających ciężkiego rocka, ale również jednym z najczęściej koncertujących. Skąd czerpiecie siłę na ciągłe bycie w trasie? Nie wypominając wieku, z pięćdziesiątką na karku życie rock `n` rollowca musi być już chyba trochę większym wyzwaniem niż za czasów „Infernal Connection”? (śmiech)

Tomasz „Titus” Pukacki*: Nieee, nie sądzę, jesteśmy w świetnej formie! Dbamy o siebie, jemy dwa razy dziennie... (śmiech)

Przed kilkoma dniami rozpoczęła się tegoroczna część waszej kolejnej trasy koncertowej. Obecnie występujecie pod hasłem „In Thrash We Trust”, które wydaje się mottem całej działalności Acid Drinkers...

- Wiesz, thrash metal to jest ten gatunek, na którym się wychowaliśmy. W 1983 roku mieliśmy po szesnaście lat, a w Stanach akurat ruszał cały ten „american thrash attack”. Zaczęły pojawiać się przełomowe albumy, takie jak „Kill`em All” Metalliki, „Show No Mercy” Slayera, „Fistful Of Metal” Anthraxu... To było coś, to był ten przysłowiowy „kop”, którego zresztą czujemy do dziś, a do czego nawiązujemy właśnie tytułem tej trasy.

Co was aż tak „przytrzymuje” przy klasycznym thrashu? Bo wychowanie wychowaniem, ale mając na uwadze dziesiątki zespołów dopasowujących się do wymagań rynku, to konsekwencja godna podziwu.

- Bo różnica polega na tym, że „artycha” - ale taki prawdziwy „artycha” - tworzy coś, ponieważ odczuwa potrzebę tworzenia, a nie potrzebę podobania się. Istnieje wiele zespołów grających w stylu metalowym, a jednak są one zespołami popowymi, ponieważ sensem ich istnienia jest jedynie podobanie się publiczności. To nie ma nic wspólnego z prawdziwym rockiem! Z muzyką, która może nie musi się wszystkim podobać, ale przynajmniej powstaje z pobudek artystycznych.

Już za rok będziecie świętować 30-lecie istnienia. Czy jest taki okres w waszej karierze, który wspominasz najmilej?

- Najmilej i najostrzej wspominam ostatnie 30 lat (śmiech). Wiesz, u nas nigdy nie było jakieś kompletnej „padaki” (śmiech). Oczywiście, bywają jakieś zmiany składu i tego rodzaju niekomfortowe sytuacje, ale zawsze mamy to szczęście, że błyskawicznie radzimy sobie z wszelkimi problemami.

Skoro już mowa o składzie, to jakim „małżeństwem” jest Acid Drinkers? Macie coś z włoskiej rodziny z „Popcornem” i „Ślimakiem”? (śmiech)

- Nie powiedziałbym, my jesteśmy „małżeństwem” raczej rozsądnym niż jakoś przesadnie emocjonalnym. „Małżeństwem” nie włoskim, a raczej niemieckim (śmiech).

W stylu Kreatora (śmiech).

- Nie no, proszę cię, jak w stylu Kreatora, to musielibyśmy pójść na pięści już chyba w 1991 roku (śmiech).

Zmartwiły cię ostatnie doniesienia z obozu Slayera? Podobno panowie niedługo zakończą działalność.

- Tak, zmartwiło mnie, i to bardzo. Przecież, kiedy oni wydali swój pierwszy album, to ja w rocku właśnie stawiałem swoje pierwsze kroki. Ich muzyka to zawsze była jakaś część mojego świata. Świata, który teraz odchodzi, na co wpływ ma też koniec innych zespołów, choćby Motörhead. Co tu dużo mówić, mój świat ubożeje. I to nie na pewno nie jest wesołe...

Zapytałem o Slayer również dlatego, że coraz częściej słyszy się o kryzysie w muzyce metalowej. Tak jak wspomniałeś, zmarł Lemmy z Motörhead, ale też Black Sabbath zwinął manatki, w AC/DC również nie dzieje się najlepiej. Giganci odchodzą, i jak sądzi część słuchaczy, wciąż nie widać ich godnych następców. To czarnowidztwo czy rzeczywiście jest coś na rzeczy?

- No pewnie, że jest! Jeśli już mówimy o takich klasykach gatunku, to rzeczywiście, wciąż nie ma nowych gigantów na ich miarę, nie ma zespołów, które mogłyby ich zastąpić. Jasne, są bandy, które na maksa zapełniają stadiony, ale wśród nich ja takich następców nie widzę. To są co najwyżej jakieś pojedyncze historie, które na pewno nie załatwiają sprawy. Widzisz, to, co ruszyło z wielkim impetem około 1980 roku - jednego z najważniejszych w historii muzyki metalowej - nie udaje się powtórzyć. Teraz „nowi” nie mają żadnego wpływu na „nowszych”. Skończyła się pewna era, a przynajmniej chyli się, odchodzi. Z drugiej strony, to jest naturalna kolej rzeczy. Jeśli zapytasz starych fanów Led Zeppelin, Deep Purple, Jethro Tull i innych zespołów popularnych w latach siedemdziesiątych, to pewnie powiedzą ci, że „ich czas” skończył się dekadę później, w wyniku boomu na metal.

Pozostańmy jeszcze przez chwilę przy temacie emerytur i odejść (śmiech). Rozumiem, że w przypadku Acid Drinkers wciąż nie ma mowy o składaniu broni? Pytam, ponieważ wśród waszych fanów też istnieją obawy, że już niedługo przyjdzie czas, kiedy i wy zdecydujecie się pożegnać...

- Na razie na pewno nie. Powiem ci szczerze, że ja nawet nie bardzo mam ochotę na robienie czegokolwiek innego. Na chwilę obecną, rzeczywiście nieco zwolniłem tempo, zwłaszcza w temacie albumów wydawanych regularnie co dwa lata. Nie jesteśmy piekarnią bułek wyścigowych, dlatego myślę, że na kolejny krążek przyjdzie nam poczekać dłuższą chwilę. Zwłaszcza, że nas zawsze musi jakoś „najść”, żebyśmy w ogóle usiedli do komponowania (śmiech).

A czy byłbyś w stanie wyobrazić sobie taką sytuację, że Acid Drinkers przerodzi się kiedyś w projekt typowo studyjny? Jakiś czas temu Mikael ?kerfeldt z Opeth powiedział, że powoli zaczyna mieć dość koncertów i chce skupić się wyłącznie na albumach.

- Absolutnie nie mogę sobie tego wyobrazić. Choćby dlatego, że studio nagraniowe nie jest i nigdy nie było moim ulubionym miejscem. Studio jest miejscem, w którym po półrocznej pracy kompozytorskiej i aranżacyjnej, rejestruję swoją muzykę. I tyle, nic więcej. Dla mnie najważniejszym miejscem działalności jest scena. Ona zawsze była domeną Acid Drinkers.

Latem ubiegłego roku ukazał się trzeci album Anti Tank Nun, w który gra nie tylko twój 25-letni syn Max, ale również 20-letni gitarzysta Igor Gwadera. Czy to właśnie sukcesy takich projektów jak wasz, pozwalają ci wierzyć, że muzyka metalowa wciąż ma na twarzy trądzik, a nie tylko zmarszczki?

- Jak najbardziej! Może dziś nie jest to trądzik już w takiej ilości, jak na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych - w momencie, w którym praktycznie wszyscy grali bądź chcieli grać ciężkiego rocka - ale wciąż go widać. Po prostu obecnie tego wszystkiego jest już znacznie mniej i na pewno nie można tego porównywać do starych czasów. Pamiętam jedną rozmowę z ziomalami z Sankt Petersburga, którzy powiedzieli mi, że obecnie działa tam około 700 zespołów heavy metalowych. To był 1995 rok, wyobraź sobie, co się wtedy działo.

A co będzie działo się u was w najbliższych latach?


- Szczerze? Nie mam zielonego pojęcia (śmiech). Na pewno nic się zmieni w tym sensie, że dalej będziemy jechać na piątym biegu. Szybko, brutalnie i konkretnie. Inaczej nie mam zamiaru (śmiech).

Rozmawiał:
Sebastian Gabryel
Zdjęcia: Kobaru

*Tomasz „Titus” Pukacki - muzyk, kompozytor, wokalista i autor tekstów, instrumentalista i producent muzyczny. Od blisko 30 lat lider zespołu Acid Drinkers, który do dziś znajduje się w ścisłej czołówce polskiej muzyki thrash metalowej. Wraz z zespołem ośmiokrotnie otrzymał nagrodę polskiego przemysłu fonograficznego - Fryderyka. Znany z działalności również takich zespołów jak Albert Rosenfield (1994-1998), Virgin Snatch (2003-2006), Homo Twist (2004-2007), Titus` Tommy Gunn (od 2009) i Anti Tank Nun (od 2012).

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

Krupa u podstaw

19
Poniedziałek
Luty 2018
Bettiny
Konrada
Mirosława
Luty, 2018
PnWtŚrCzPtSN
2930311234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627281234

poprzedni dzisiaj następny

projekt i realizacja Media Designers dla KsyKsy copyrights 2014-2018 Kultura u podstaw, portal finansowany ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego