facebookg+twitteryoutubesoundcloudrsskalendarzjęzyk polskijęzyk angielski

publikuj na facebooku wykop todrukuj« Moje wakacyjne lektury

opublikowane przez: Redakcja, z dnia 31.07.2017, 13:47

Kierowca taksówki, którą jechałam na dworzec, kiedy wkładał moją wakacyjną walizkę do bagażnika westchnął: "Co wy tam kobiety ze sobą wozicie?...". Odparłam zgodnie z prawdą, że książki. Uznał to za żart. I nie zapytał o lektury, które z wakacyjnej walizki wyjmuję w razie potrzeby.

W tym roku są to:
*„Luterański katechizm dla dorosłych” (red. B. Giemza, M. Hintz, 2017) – książka, którą warto włożyć do walizki z okazji 500-lecia reformacji. Słowo „katechizm” nie najlepiej się kojarzy, ale wydawnictwo, o którym mowa jest interesującą lekturą. Wprowadza w podstawowe zasady wiary, duchowość ewangelicką, życie liturgiczne i społeczne działania kościoła. Tytułem zachęty: „Sens duchowości, chociaż skierowanej ku Słowu i czerpiącej z Niego swoją głębię, polega (…) na tym, aby przez otwarcie człowieka na Boga zachwycić go życiem i światem. Duchowość to w jakiejś mierze umiejętność odnajdywania sensu codziennego trudu i pracy, odpoczywania i radości świętowania. Ma ona zapewnić życiową satysfakcję, wyzwalając w człowieku twórcze myślenie oraz wolę działania” (z rozdziału o duchowości)
Jeden z rozdziałów książeczki poświęcony został kwestiom etycznym (m.in. etyce odpowiedzialności!). Jest w niej też krótki rys historii kościoła ewangelickiego w Polsce oraz część poświęcona obecności kościoła w przestrzeni publicznej.
Przy okazji warto przypomnieć, że do połowy XX w. protestantyzm był uważany za herezję, a do dziś nie została zdjęta ekskomunika z Marcina Lutra.

*Nowy tomik Filipa Zawady - „Nie wiem jak nazywają się te kwiaty” (Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, 2017). Anarchizm myślowy, z jakim Zawada patrzy na świat, da się jedynie albo pokochać, albo kompletnie odrzucić. Zadziwione, uważne, czasem „podkręcone” jak tenisowa piłka, a czasem ospałe, niepozbawione poczucia humoru i wyczulone na drobną ironię spojrzenie, pozwala narratorowi radzić sobie ze sprawami zbyt mocno uderzającymi w jego wrażliwość (27): „Nie jadę z tobą dalej (…). Nasze dziecko będzie zadbane po połowie. Weź tę część, która ci bardziej odpowiada”. I dalej: „Nowa codzienność. / Wytrzymam wszystko na bezdechu”. Słowo lęk (automatyczną reakcją na lęk jest wstrzymanie oddechu) – nie pada.
W myśleniu Zawady o życiu wszystko się ze sobą wiąże (proza 25): kosmos, nieważkość i przyciąganie, miłość, sztuczne serce, ziemia w Bytomiu, która ma zawały. Wszystko, co dostrzega - a jest uważny, ma swój sens, nieco inny niż zwykle. Jest właściwie tak, jak wszyscy wiemy, tylko postawiono obok siebie rzeczy, które zwykle widzimy osobno. W tych zwyczajnych opisach (Zawada jest idealnym fenomenologiem!) odsłania się nasza zabawność, niezgoda na ograniczenia, samotność i rozpacz. Żadne z tych słów rzecz jasna nie pada. 
Na stronach swojego tomiku poeta, pisarz, fotograf i kompozytor w jednym, zamieszcza słynne już, bezradne nieco wobec życiowych komplikacji ludziki-ziemniaki (rysunki z podpisami). To jeden z nich zdradza: „nie rozumiem swoich racjonalnych decyzji”…
Do tomiku dołączona jest płyta z muzyką Zawady.

*„Faust i Maharal z Pragi. Mit i rzeczywistość” André Nehera (2016), francusko-żydowskiego filozofa. Fascynującą opowieść o narodzinach mitu Fausta i Golema w XVI w. i o współczesnym odczytaniu tych mitów. Książka Nehera to erudycyjna i nastawiona na odkrywanie sensów i związków podróż po kulturze europejskiej i myśli żydowskiej, w której pojawiają się obok siebie słynny Rabin Loew z Pragi (Maharal), Michał Anioł, Johann W. Goethe, Franz Kafka, Nelly Sachs, Thomas Mann, Arnold Schoenberg, ale też Jan Kepler, a w innym porządku - Golem, Mefistofeles, Mojżesz, Hiob… Symbolem wzajemnych wpływów jest - opisane w książce - doniosłe spotkanie Maharala i cesarza Rudolfa II w Pradze, do którego dochodzi na prośbę cesarza. Po lekturze książki Nehera trudno oprzeć się wrażeniu, że wyparcie przez myśl europejską żydowskiego wątku oznacza odcięcie niezwykle żywotnego i twórczego korzenia naszej kultury.
Maharal był przez krótki czas w latach 90. XVI w. rabinem w Poznaniu.

*Tom Emily Dickinson „Wiersze wybrane” (2016) w przekładzie Stanisława Barańczaka (inne tłumaczenia są niewątpliwie słabsze) okazał się lekturą zaskakująco niezbędną w podróży.
Poezję poprzedza znakomity wstęp biograficzny tłumacza. Pokazuje on daremność wszelkich wysiłków zmierzających do zrozumienia kryzysu w życiu Dickinson, który ostatecznie doprowadził do jej kompletnego odosobnienia. Przez 20 lat przebywała w sypialni na piętrze swego domu.
Zachwycił mnie wątek wygładzania wizerunku i poezji Dickinson przez jej współczesnych, gdy doszło do pośmiertnego wydania wyboru jej wierszy. Wszystko zgodnie z kanonami epoki. Na zretuszowanym zdjęciu dodano jej loki (miała gładko zaczesane włosy), spienione koronki wokół szyi, a czarna suknia zmieniła kolor na biały. Dzięki internetowi można porównać oryginał z wersją „poprawną”. Podobnie poezja stała się poprawna po retuszach.
Dlaczego Dickinson? Może ze względu na najwyższe napięcie (wiersz 686):
„Mówi się: <Czas uśmierza ból!> -
On nie uśmierza niczego -
W cierpieniu, jak w Żylastym Starcu,
Rośnie Krzepkość, gdy lata biegną -
(...)”

Z lektur lekkich i koniecznych na wyjazdach najlepsze są stare kryminały z serii z jamnikiem. Wspaniała klasyka, krwawa w elegancki sposób, czego nie da się powiedzieć o współczesnych kryminałach skandynawskich. Ale oczywiście, każdemu wedle jego potrzeb!

Autor: Daina Kolbuszewska
Front foto: Okładka tomiku Filipa Zawady (WBPiCAK w Poznaniu)
 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

Krupa u podstaw

17
Wtorek
Październik 2017
Antonii
Ignacego
Wiktora
Październik, 2017
PnWtŚrCzPtSN
2526272829301
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
303112345

poprzedni dzisiaj następny

projekt i realizacja Media Designers dla KsyKsy copyrights 2014-2017 Kultura u podstaw, portal finansowany ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego