facebookg+twitteryoutubesoundcloudrsskalendarzjęzyk polskijęzyk angielski

publikuj na facebooku wykop todrukuj« Kalina zafoliowana

opublikowane przez: Redakcja, z dnia 03.11.2016, 07:45

Czy fascynacja fenomenem Kaliny Jędrusik wystarcza, by zabrać się za zrobienie spektaklu o jej życiu? Świetnie śpiewająca aktorka to zaledwie jeden z elementów opowieści. O wiele ważniejsza jest umiejętność zbudowania żywej postaci - intrygującej, wymykającej się jednoznacznym interpretacjom. Tego zabrakło w spektaklu "Kalina®".

Monodram Anny Mierzwy rozpoczyna jeden z największych hitów Kabaretu Starszych Panów - piosenka Wasowskiego i Przybory „Bo we mnie jest seks”. Wybór wzbudza od początku mój niepokój i obawę, że może dramaturgia spektaklu opierać się będzie na obiegowych opiniach o artystce – wyuzdanej, ekscentrycznej, głupiutkiej -  przeplecionych wątkiem straconego dziecka i dojmującej samotności pod koniec życia. Że mogę nie zobaczyć Kaliny, która intrygowała, igrała z opinią publiczną, pozwoliła budować swój mit i nigdy nie odkrywała kart. Miała w sobie jakąś tajemnicę, jakiś smutek. Nie do końca było wiadomo, kiedy gra, a kiedy jest już naturalnie prawdziwa. Jakaś oniryczność była w niej - kiedy pojawiała się na scenie, wyglądała, jakby na chwilę wyszła z głębokiego snu. Potrafiła być w jednej chwili wulgarna, a za chwilę melancholijna, jakby zawieszona w przestrzeni. Moje obawy okazały się uzasadnione. Na scenie Teatru Nowego zobaczyłam świetnie śpiewającą aktorkę, która miedzy piosenkami wygłaszała dość banalny tekst (autorstwa Magdaleny Zaniewskiej), który sam w sobie nie był s stanie ponieść spektaklu, w dodatku nie pomagał w budowaniu przekonującej postaci. Aktorka chyba też za bardzo zawierzyła reżyserce (Agata Biziuk). W efekcie zamiast prawdy, ze sceny co chwila trąci fałszem, zamiast pełnokrwistej postaci, pojawia się banalna, powierzchowna, głupiutka. Nie ma żadnej tajemnicy, wszystko jest na wierzchu. Oczywiste i jednoznaczne. Nie wierzę Mierzwie, szczególnie w tych bardziej dramatycznych fragmentach monologu. Zupełnie nie rozumiem, czemu miały służyć jedne z ostatnich scen spektaklu, kiedy aktorka zrywa z głowy perukę…


Przez cały czas dręczyło mnie pytanie, dlaczego Anna Mierzwa nie zdecydowała się na recital –  lepiej było zbudować dramaturgię, opartą na dobrych piosenkach, niż podpierać się słabym tekstem. Wypowiadane przez aktorkę słowa były puste, jak pusty był obraz Kaliny, lansowany przez peerelowską propagandę: sex bomby i skandalistki. A przecież artystka nie tylko lubiła skandalizować. Nie tylko rozbiła małżeństwo Stanisława Dygata, jednego z najciekawszych pisarzy XX wieku, ale była z nim ponad 20 lat i żyć bez siebie nie mogli. Choć tolerowali swoje zdrady, Dygat pisał o niej: „Starała mi się podobać i z jakimś szatańskim wyczuciem sytuacji, na które często potrafią zdobyć się kobiety, odgrywała kogoś zupełnie innego. Taką dziewczynę z powieści Hemingwaya, kogoś, kogo wyobraziłem sobie, za kim tęskniłem, a kogo nigdy nie spotkałem”. Ich wzajemne listy do siebie intrygują i zastanawiają, jeszcze bardziej komplikują odpowiedz na pytanie, kim dla siebie byli. Mówiono o nich - Arthur Miller i Marilyn Monroe PRL-u. I to porównanie wraca wielokrotnie w monodramie, tyle, że nic z tego nie wynika. Zawsze staje się końcem, jakąś kropką. Nigdy początkiem, co byłoby mniej oczywiste i znacznie ciekawsze.


Anna Mierzwa zapowiadała przed premierą, że monodram będzie jej wyobrażeniem na temat Jędrusik. Zamiast tego na scenie przeważa parodia, pastisz, a tych własnych wyobrażeń jakoś brakuje. Szkoda, że tak mało piosenek aktorka zaśpiewała po swojemu. Widać, ze świetnie czuje się w klimatach popowych, rozrywkowych – być może trzeba było iść w tym kierunku, zamiast nadużywać maniery Kaliny.
W spektaklu słyszymy 14 piosenek. Niektóre przechodzą jak widmo, nic po nich nie zostaje. Są po prostu kiepsko wymyślone - od „Bo we mnie jest seks” począwszy. Najgorzej wypada chyba pod tym względem „Uśmiechnij się”, oparta na powtarzanym do znudzenia schemacie choreograficznym. O ile na temat tekstu miedzy piosenkami wolałabym raczej milczeć, to o samych piosenkach warto jeszcze słów kilka powiedzieć. Przede wszystkim są ciekawie zaaranżowane i zagrane, co jest zasługą Krzysztofa „Wiki” Nowikowa (grającego też w spektaklu na gitarze) i jego ekipy (Stanisław Pawlak, instrumenty klawiszowe, Piotr „Max” Wiśniewski, gitara basowa i Mieszko Łowżył, perkusja).


Trzy piosenki są świetne, pod każdym względem: „Utwierdź mnie” (wyimaginowana rozmowa Kaliny z Gomułką, przemawiającym z  ekranu. Co jest tym smaczniejsze, że jak wiadomo, towarzysz Wiesław nie cierpiał Jędrusik, podobno doprowadzała go do furii), „La valse du mal” – z rewelacyjnym aranżem, który podkreśla dramaturgię piosenki, znakomicie oddaną przez Mierzwę. Jaka szkoda, ze inne piosenki nie podążały tym tropem. Świetnie wypada wykonany na koniec utwór „:Ja nie chcę spać” do muzyki Krzysztofa Komedy - ze znakomitą wokalizą aktorki. Zresztą, wszędzie tam, gdzie więcej było Mierzwy niż Jędrusik, piosenki przemawiały mocno i prawdziwie, były próbą dotknięcia żywej artystki, nieodgadnionej.
Mimo wszystko, Annie Mierzwie należą się ogromne brawa za odwagę zmierzenia się z jedną z największych legend PRL-u, najbardziej rozebranej i najmniej rozpoznanej.

Autor: Iwona Torbicka
Zdjęcia: Mariusz Forecki
Realizacja filmowa: Paweł Zabel


Teatr Nowy (Scena Nowa), „Kalina®”, monodram muzyczny Anny Mierzwy, premiera 28 października. Najbliższe spektakle 18, 19, 20 listopada o godz. 18
 

"KALINA®" MONODRAM MUZYCZNY ANNY MIERZWY

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

"Ja nie chcę spać" to piosenka tak piękna, że aż boli.

dodany przez Nowa Melpomena, dnia 05.11.2016, 09:22:23

To ciekawe, co Pani pisze. Co na to eksperci?

dodany przez obiektywny, dnia 03.11.2016, 15:00:23

Krupa u podstaw

23
Niedziela
Kwiecień 2017
Ilony
Jerzego
Wojciecha
Kwiecień, 2017
PnWtŚrCzPtSN
272829303112
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

poprzedni dzisiaj następny

projekt i realizacja Media Designers dla KsyKsy copyrights 2014-2017 Kultura u podstaw, portal finansowany ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego