facebookg+twitteryoutubesoundcloudrsskalendarzjęzyk polskijęzyk angielski

publikuj na facebooku wykop todrukuj« Dulska z Leszna rodem

opublikowane przez: Redakcja, z dnia 13.09.2016, 02:53

Pierwsza premiera Teatru Miejskiego w Lesznie już za nami. "Moralność Pani Dulskiej" w reżyserii Piotra Grabowskiego to spektakl rzetelny i bardzo wdzięczny dla oka. Połączenie roztropności reżysera i znakomitego zespołu aktorów dało dobry efekt. Przedstawienie z pewnością będzie grane przy kompletach widzów.

Spektakl Grabowskiego jest klasyczny, konsekwentny i spójny dramaturgicznie. Truizmem jest mówić o ponadczasowym wydźwięku dramatu Gabrieli Zapolskiej, jednak w tym przypadku nie da się tego uniknąć. Reżyser z jednej strony eksponuje wątki kołtunerii i filisterstwa mieszczan, z drugiej - poddaje krytyce dzisiejsze społeczeństwo, które tonie w miałkich produkcjach telewizyjnych, karmiących widzów stekiem banałów. Akcja dramatu przesunięta jest o kilkadziesiąt lat później, niż to ma miejsce w oryginale. W domu Dulskich jest już odkurzacz, odbiornik radiowy, a nawet telewizor. Grabowski postanowił zaingerować też w oryginalną wersję tekstu i strukturę dramatu, co okazało się dowcipne i mądre.


I tak np. marzenia Hesi o światowym życiu i sukcesach, obrazuje scena, która jest niejako projekcją jej tęsknot - przyodziana w strój i perukę à la Marylin Monroe, śpiewa piosenkę, przypominającą stylem te, które wykonywała legendarna sexbomba lat 50. i 60. (znalazł sie w niej nawet cytat z “Happy Birthday”).

Reżyser nawiązał do tradycji podkreślania uniwersalizmu wydarzeń, poprzez nawiązanie do lokalnych nazw miejscowości. W drugim akcie, kiedy Aniela Dulska zna już prawdę o ciąży Hanki, pełna wyrzutów mówi do Zbyszka: "Jak się to rozniesie po ulicy, to chyba dom sprzedać i wynieść się do Bruchowic, czy na Zamarstynów." W wersji leszczyńskiej Bruchowice i Zamarstynów zostają zamienione na Kościan i Pakówkę, miejscowości leżące w okolicach Leszna. Kiedy "Moralność Pani Dulskiej" była wystawiana w Krakowie, dokonano podobnych zabiegów, zmieniając choćby miejsce spacerów Felicjana z Wysokiego Zamku na Kopiec Kościuszki.


Finałowa scena spektaklu została dopisana przez reżysera. Po odprawieniu Hanki i wypłaceniu jej odszkodowania, kiedy życie Dulskich wraca do normy (ekscesy syna kosztowały Dulską 100 tysięcy), do domu wchodzi Felicjan wraz z tragarzami, wnoszącymi do salonu telewizor. Cała rodzina zasiada przed szklanym ekranem i zatapia się w oglądaniu. Jedynie Mela nie umie wejść do tego świata i z przerażeniem spogląda w kierunku widowni. Kurtyna opada.

Tytułowa rolę Anieli Dulskiej zagrała Halina Chmielarz i to z wielkim powodzeniem. Dulska w jej interpretacji jest z jednej strony pazerna, wściekle chytra, z drugiej – ma marzenia. Mimo pogoni za pieniędzmi i chorobliwej oszczędności, potrafi odnajdywać piękno, słuchają śpiewu Marii Callas. Równie dobrze wypadła Katarzyna Krzanowska w roli Juliasiewiczowej. Temeramentna, nieco subretkowata, ale przykuwająca uwagę widza, potrafi bawić dowcipem, ale też prowokować do przemyśleń. W rolę prostej praczki, matki chrzestnej Hanki, wcieliła się Sławomira Łozińska, która wypadła znakomicie. Gra aktorki była naturalna i niezwykle swobodna, chwilami można było zapomnieć, że uczestniczymy w teatralnym spektaklu, a nie w scence, która wydarza sie gdzieś obok nas.

Mimo niewielkiej roli, mój zachwyt wzbudziła młoda aktorka, Katarzyna Głogowska w roli lokatorki. Oniryczna, jakby pogrążona w depresji, a przy tym szalenie kobieca, urzekająca niezwykle piękną barwą głosu, w której erotyzm miesza się niewinnością. Mimo, że miała silną konkurencję w postaci koleżanek-aktorek, to właśnie ona była dla mnie największym odkryciem tego spektaklu. Wspaniały był również Adrian Rux w roli Zbyszka. Aktor rozgryzł psychikę swojego bohatera, z jednej strony cynika i aroganta, z drugiej - potwornie zagubionego i niepewnego. Wszystkie te cechy ukazał w dwóch scenach - rozmowie z młodszą siostrą Melą oraz w dyskusji z Juliasiewiczową.

W rolach córek Dulskiej wystapiły Anna Mrozowska (Hesia) oraz Sandra Drzymalska (Mela). Do pierwszej z nich trudno mieć większe zastrzeżenia, mogłaby jedynie trochę zdjąć z nadmiernej ekspresji w geście i działaniu. Drzymalska natomiast stworzyła przekonujący obraz prostolinijnej, nieco naiwnej, bezbronnej dziewczyny.

Scenografię miejskiego salonu, w której rozgrywa się akcja, przygotowała Aleksandra Szempruch, wykazując się dużym smakiem estetycznym. Ciekawe kostiumy przygotowała Bożena Karska, choć przyznam, że trudno znaleźć mi uzasadnie dla wieczorowego stroju lokatorki, składającej wizytę Dulskiej. Ale to w sumie drobiazg.


Autor: Adam Olaf Gibowski

Zdjęcia: Mariusz Forecki

Realizacja filmowa: Paweł Zabel

"Moralność pani Dulskiej" na inauguracji Teatru Miejskiego w Lesznie.

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

Ze tez wcześniej na to nie wpadłam! Fantastyczna fotorelacja. Byłam z ukochanym i wybieram się jeszcze raz sama, a czytających zachęcam żeby udali się ze mną jeśli jeszcze są jakieś bilety ;) Halina Chmielarz w Dulskiej zwala z nóg, jak w filmie grozy. Naprawdę nie cierpiałam tej lektury, a teraz ją uwielbiam i współczuje Dulskiej, bo to sylwetka złego niewolnika i wielka przestroga dla nas wszystkich. Kazdy moze tak skończyć. Wszystko tam kręci sie wokół pieniędzy i pozorów a przede wszystkim wokół afery głupiutkiego i naiwnego synka zamkniętego, jak ptaszek w klatce tylko po to, aby sobie był, ładnie wyglądał, śpiewał jak mu każą i zadowalał wszystkich naokoło, tutaj Adrian Rux i naprawdę bardzo ładnie zagrał, bardzo ładnie wyglądał i co tu dużo mówić, oczu to mu szczerze zazdroszczę. Pytam się ja tylko o jedno, czy Sławomira Łozińska na stałe uaktywnia sie poza Teatrem Narodowym??

dodany przez Eugenie, dnia 16.10.2016, 05:02:12

Zdjęcia zaiste piękne :)

dodany przez Por. Borewicz, dnia 15.10.2016, 04:26:02

Oglądałem tę "Moralność pani Dulskiej" w miniony piątek. Pozycja obowiązkowa dla fanów dobrego teatru, kina, perfekcyjnej rozrywki. Zauważam co rusz w internecie pod artykułami i recenzjami, że nie tylko mnie zachwyca Adrian Rux. Może łatwo się z graną przez niego postacią utożsamić? Dodam więc, że wielu aktorów walczyło już z rolą Zbyszka, ale moim zdaniem to właśnie debiutujący młodziutki aktor zaproponował swoją rolą coś czego w "Dulskich" jeszcze nie było. Z początku bezbłędnie komediowy, panuje nad uwagą widza, flirtuje z widownią z pewną powściągliwością i bez przesady, a przy tym uwodzi bezczelnie swą mimiką, słodką urodą i nagle już nie sposób się w nim nie zakochać... W drugiej części przechodzi załamanie. I tu właśnie uważam, że Adrian Rux chwyta i za serce i za mordę. Scena finałowa... ja pier....! Co za talent! Wydobył z tej postaci pokłady tak wielkiej tęsknoty i ogrom wewnętrznego bólu napiętnowanego utraconymi nadziejami, poczuciem straty i samotności, tak silne i rozpaczliwe pragnienie bycia kochanym i zauważanym przez po prostu kogoś, że poprzedni "Zbyszkowie" grani przez innych aktorów dla mnie już nie istnieją. Ten Zbyszek jest prawdziwy. Naprawdę nie wiem, co tak młodziutki i niewątpliwie wrażliwy aktor musiał już w swoim krótkim życiu przejść, żeby w precyzyjny, wręcz dojrzały sposób ująć takie detale i to niemal w samych oczach. Idzie przypuścić, że te wrażliwość powoduje to, że prywatnie musi być po prostu bardzo nieszczęśliwy i musi niezmiernie cierpieć, jakby nikt nigdy nie kochał go tak silnie jak tego potrzebował. Nie widzę innego powodu, dla którego już na początku swojej kariery gra tak świetnie. Składam wielkie podziękowania Reżyserowi za świetny spektakl i znakomite wprowadzenie swych aktorów w temat. Wszyscy doskonali, ale mój głos oddaję na tylko jedną osobę, którą wierzę, że zobaczę i usłyszę jeszcze wiele razy. I cieszy mnie, że nie jestem sam.

dodany przez Barry, dnia 05.10.2016, 02:35:49

Adrian Rux jest tak piękny, że nie mogę się napatrzeć. Śliczny! To naprawdę bardzo solidnie zagrany debiut i doskonale zrobiona rola, zapowiedź obiecującej kariery. Minęły już dwie doby od premiery, a ja wciąż nie mogę pozbyć się refleksji po spektaklu w reżyserii Grabowskiego. Halina Chmielarz zapadnie mi w pamięci na długo, bardzo długo.

dodany przez Sceptic, dnia 14.09.2016, 03:18:10

Piękny spektakl, piękna recenzja i piękne zdjęcia.

dodany przez Salieri, dnia 13.09.2016, 21:50:43

Krupa u podstaw

23
Niedziela
Lipiec 2017
Sławy
Sławosza
Żelisławy
Lipiec, 2017
PnWtŚrCzPtSN
262728293012
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31123456

poprzedni dzisiaj następny

projekt i realizacja Media Designers dla KsyKsy copyrights 2014-2017 Kultura u podstaw, portal finansowany ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego