facebookg+twitteryoutubesoundcloudrsskalendarzjęzyk polskijęzyk angielski

publikuj na facebooku wykop todrukuj« Raczyński. Niepolityczny polityk

opublikowane przez: Iwona Torbicka, z dnia 20.06.2017, 11:53

Wydaje się stworzony do roli dyplomaty. Nie ma żadnej potrzeby błyszczenia. Nie musi być gwiazdą, wręcz przeciwnie – woli pracę "studyjną", za plecami, w cieniu - tak o Edwardzie Raczyńskim, prezydencie RP na uchodźstwie, pisze Zofia Wojtkowska w "świeżej" jeszcze książce "Wiek ambasadora. Opowieść o życiu Edwarda Raczyńskiego".

W 1924 r. Edward Raczyński, już wówczas ceniony dyplomata, poznaje Joyous Markham, bogatą i dobrze wykształconą angielską arystokratkę. W Polsce ma dziecko z romansu ze starszą od niego i zamężną Katarzyną Baworowską, z domu Zamoyską. W 1925 r. poślubia Joy. Zamieszkują w Warszawie. Joy jest inteligentna, nieco ekscentryczna, zna swoją wartość. Edward widzi ją bardziej jako żonę, która towarzyszy mu na jego drodze zawodowej. Małżeństwo zaczyna się od ciężkiej choroby Joy (guz na nerce) i poronienia. Potem Joy straci jeszcze dwoje dzieci, drugie – już umierająca, w 1931 r. Po jej śmierci rodzina ma pretensje do Edwarda, komplikują się sprawy spadkowe. Ale spory majątek Edwarda jest w doskonałym stanie i nie bardzo obchodzą go wszystkie spory. Ostatecznie matka Joy (ojciec nie żyje od dawna) będzie mu wypłacać rentę.

Strata Joy była dla Edwarda dużym ciosem. Ratuje się pracą. Jego matka, słynna Róża Raczyńska, szuka mu usilnie nowej żony. Cecylię z Jaroszyńskich Edward poślubi w 1932 r. W jego dzienniku, między zapiskami o śmierci Joy i kolejnym ślubie brakuje jednej strony. Została wyrwana. Znalazły się na niej zbyt osobiste wyznania? Takie, które nie powinny nigdy ujrzeć światła dziennego ze względu na ówczesną (późniejszą? – bo nie wiemy, kiedy wyrwano kartki!) pozycję Raczyńskiego?

Zofia Wojtkowska zachowuje w swej książce "Wiek ambasadora. Opowieść o życiu Edwarda Raczyńskiego" znakomitą równowagę między osobistym życiem bohatera, a jego karierą zawodową i polskimi sprawami, którym poświęcał czas. Biografia została podparta kwerendami w źródłach, znakomitą znajomością prac naukowych i pamiętników, a także osobistymi rozmowami. Jest świetnie napisana – bez pochopnych wniosków czy osobistych komentarzy. Widzimy w niej Raczyńskiego trochę "na chłodno", ale jednocześnie z bliska.

Opowieść rozpoczyna się oczywiście w rodzinnym Rogalinie Raczyńskiego, w którym nad jego łóżkiem wisiał obraz Jacka Malczewskiego "Melancholia", zawieszony przez matkę, Różę, którą niezwykle cenił marszałek Piłsudski, nazywając ją swoim "intelektualnym arbitrem".

A potem mamy w książce kolejne, przedwojenne szczeble kariery Raczyńskiego jako dyplomaty – Kopenhaga, Genewa, Londyn.

Symbolicznym końcem pewnej epoki jest zdjęcie Edwarda Raczyńskiego, ambasadora RP w Londynie, zrobione w drzwiach siedziby brytyjskiego premiera, po powiadomieniu go o ataku niemieckim na Polskę, 1 września 1939 r. Zaczyna się żmudna i trudna wojenna dyplomacja, w której realiach trzeba było Raczyńskiemu umieć się odnaleźć. Ale nie tylko zajmuje się dyplomacją, działa też na rzecz Polaków w Polsce i tych, którzy w wojennych czasach znaleźli się za granicą.

"W 1942 r. chodzi bez przerwy do Foreign Office i błaga o naloty odwetowe za masakry dokonywane na ludności żydowskiej i masowe łapanki wśród mieszkańców polskich miast" - pisze Wojtkowska. W dzienniku, świadom losu, jaki mógł go spotkać w Polsce notuje, że powinien robić jeszcze więcej, starać się jeszcze bardziej. Negocjuje w sprawie organizowania polskiej armii w Rosji. W jego londyńskim domu Jan Karski opowiada o warszawskim getcie i Edward rozpowszechnia jego świadectwo. Walczy o ratowanie powstańców warszawskich.

Brzydzi go londyńska polityka. W pierwszym rządzie londyńskim zostaje kierownikiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych bez teki ministra. Na własną prośbę. Nie interesują go partyjne interesy.

Po wojnie, kiedy Brytyjczycy zasugerują mu, by został ambasadorem nowej władzy, uzna to za potwarz.

Powojenne losy Edwarda Raczyńskiego i jego działalność obejmują połowę książki, w tym jego działalność jako prezydenta RP na uchodźstwie. Najciekawsze, z perspektywy współczesnej, są ostatnie lata jego życia – tuż przed i po przełomie w Polsce (zmarł w 1993 r.). 90-letni staruszek, już niewidzący, ma w sobie wciąż wystarczająco dużo ciekawości, by przyjmować u siebie przybyszy z Polski (tych najważniejszych w owym czasie). Zadziwia przytomnością umysłu, trafnymi ocenami, otwartością na nowe.

Od wielu lat mieszka już wówczas z Anielą, rozwódką, z którą związał się po śmierci drugiej żony, czego konserwatywne kręgi emigracji nie mogły mu wybaczyć. Córki akceptują Anielę i doceniają wszystko, co robi dla ojca.

Ostatni rozdział działalności Edwarda dotyczy zabezpieczenia losów Rogalina – rodzinnych włości, które opuścił na całe dorosłe, intensywne i niezwykle ciekawe życie.

Wciągająca, interesująca i pozbawiona zbędnego patosu opowieść!

Autor: Daina Kolbuszewska

Zdjęcie: Materiały wydawcy

Zofia Wojtkowska, "Wiek ambasadora. Opowieść o życiu Edwarda Raczyńskiego", Iskry 2017

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

Krupa u podstaw

22
Sobota
Lipiec 2017
Magdaleny
Mileny
Wawrzyńca
Lipiec, 2017
PnWtŚrCzPtSN
262728293012
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31123456

poprzedni dzisiaj następny

projekt i realizacja Media Designers dla KsyKsy copyrights 2014-2017 Kultura u podstaw, portal finansowany ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego