publikuj na facebooku wykop to« Kulinarne dziedzictwo w Wielkopolsce [30.05.2015, 13:46:33]

Po szwedzkich doświadczeniach w pięknym Soplicowie zjechali się nasi, rodzimi członkowie Kulinarnego Dziedzictwa by podebatować nad możliwościami rozwoju tego ruchu.



Najcelniejszą uwagę rzucił mój przyjaciel, znakomity gourmand i mentor młodych kucharzy Witek Wróbel. Rzekł – drogę od pola do stołu mamy już powoli opanowaną, teraz czeka nas nauka ruchu w drugą stronę, od stołu do śmietnika. Wyjaśniam w szczegółach co miał na myśli. Otóż w wielu głowach pozostało jeszcze sporo z przyzwyczajeń minionego systemu. Starsi pamiętają, że wtedy się nie kupowało lecz załatwiało. W wersalkach kwitły dziesiątki kilogramów cukru, mąki, obowiązkowym sprzętem kuchennym była olbrzymia zamrażarka, dzisiaj schowana gdzieś głęboko, obstawiona różnymi klunkrami.



W niej to miesiącami przelegiwały kiełbachy, szynki, masła i inne spożywcze dobra wystane w kolejkach, wyżebrane z kuponowych kartek. Wadą dzisiejszego czasu jest nadmiar wszystkiego. Konsument zaś narzeka jedynie na ceny i na to, że nie na wszystko go stać. Panuje dziwne przekonanie, że znaczną część społeczeństwa nie stać na zdrową żywność, że muszą się żywić śmieciowym żarciem bo im nie starczy do przysłowiowego pierwszego. Przeglądając zaś duże osiedlowe kontenery na odpadki znajdujemy tam zaprzeczenie. Kilogramy, setki kilogramów spleśniałego chleba. A przecież takie pieczywko od Kazia Kucza z Nowego Tomyśla, czy od Rysia i Moli z sycyńskiej agroturystyki zjada się od piętki do piętki przez cały tydzień. Taki chleb nie ma prawa się zepsuć, co najwyżej może wyschnąć jeżeli zostawimy go bez papierowej sukienki.



Jeden i drudzy to rzecz jasna członkowie Kulinarnego Dziedzictwa dbający o jakość i tradycję przodków, którzy tak właśnie rozumieli swoje posłanie. Jeżeli kupimy rzecz dobrą i smaczną, a kupimy jej tyle ile potrzebujemy, przekonamy się, że mimo wyższej ceny wcale nie dopłaciliśmy do kosztów utrzymania. I tutaj miejsce na anegdotkę, taką z życia. Otóż prowadzę pod patronatem Marszałka Wielkopolskiego Zielony Targ. Co sobotę na Rynek Bernardyński zjeżdżają się producenci zdrowej, ekologicznej i tradycyjnie wytworzonej żywności. Nie ma wśród nich ani jednego handlarza! Do mnie, po serek przychodzi starsza pani, widać, że nie najgrubszy, emerycki portfel. No to robię promocję, dokładam, doważam, ucinam cenę. Klientka widząc te zabiegi mówi z uśmiechem – panie Marku, ja jadam tak jak ptaszek, nie za wiele i wolę wydać dziesięć złotych u pana zjadając wszystko do ostatniej okruszynki a nie zostawić je w dużym markecie za pół kilograma. Po tamtym produkcie mam zgagę, choruję, a ponieważ część mi się zdąży popsuć, wyrzucam do śmieci. Ot i cała filozofia. Ale do tego trzeba dojrzeć, trzeba wiedzieć, że wtłaczana nam przez bilbordy, usłużną, komercyjną telewizornię papka to jeden wielki humbug. Pyszna margarynka, zbijająca nam cholesterol, pachnąca wiejskim masełkiem, wyprodukowana z znakomitego rzepakowego oleju. Durnota i tyle, lepiej przecież zjeść oryginały a nie podróby. A rozrastająca się sieć Kulinarnego Dziedzictwa takie dobra nam właśnie gwarantuje. Tak więc warto się rozglądać za tym znakiem.

Teraz jeszcze słów kilka o gospodarzach Forum czyli filmowym Soplicowie. Miejsce ze wszech miar godne odwiedzenia, już złożyli akces do sieci. Karmią wyśmienicie! Na czasie były do wyboru dwie zupki – szparagowa i buraczany chłodnik, na drugie wiejska szynka upieczona w całości. Jeszcze teraz na samo wspomnienie leci mi ślinka do gęby i łykać muszę. No i przecież zapomnieć nie mogę o pitych ku zdrowotności nalewkach Ojca Patryka, Benedyktyna z pobliskiego Lubinia, też Kulinarnego Dziedzica!

Marek Grądzki

zdjęcia: Żona

zaloguj się aby móc komentowaćkomentarze (2)

Chleb z Zębowa pyszny jest niezwykle i je się go od kromki do kromki a on przez tydzień dobry, ba z dnia na dzień coraz lepszy

dodany przez Marek Grądzki, dnia 16.07.2015, 17:04:49

A o chlebie z zębowa zapomniano przykre

dodany przez piekarnia wiejska, dnia 30.05.2015, 23:49:24

Tytułem wprowadzenia...

Kultura kulinarna Wielkopolski. Czyli co i jak jadaliśmy, jadamy i czym czasem popijać to można, żeby poruty nie było. Krótko rzecz biorąc jeden z naszych smakowitszych blogów.

projekt i realizacja Media Designers dla KsyKsy copyrights 2014-2018 Kultura u podstaw, portal finansowany ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego