facebookg+twitteryoutubesoundcloudrsskalendarzjęzyk polskijęzyk angielski

publikuj na facebooku wykop tomapalinkdrukuj« Esej o wolności w sztuce

data wydarzenia: 06.08.2017, g. 12:00 opublikowane przez: Redakcja, z dnia 31.07.2017, 13:39

Lata 1945-48 to był w Polsce burzliwy czas. Zmieniły się granice, zmienił ustrój polityczny, kraj wszedł w strefę wpływów radzieckich. Ale przez pierwsze trzy, cztery lata po wojnie nie było to tak odczuwalne, nikt nie podejrzewał, że wolność w sztuce dość szybko się skończy - o wystawie "Szczeliny wolności" w Muzeum Narodowym opowiada jej kurator, Włodzimierz Nowaczyk.

Wystawa „Szczeliny wolności. Sztuka polska w latach 1945 – 1948/1949”, bo tak brzmi jej pełny tytuł, otwarta zostanie w poznańskim Muzeum Narodowym 6 sierpnia (niedziela) o godz. 12 i potrwa do 12 listopada. Jej graficznym motywem przewodnim stał się obraz Andrzeja  Wróblewskiego  "Treść uczuciowa rewolucji" z 1948 roku. Zobaczymy obiekty, które powstały w ciągu trzech lat, zaraz po II wojnie światowej. Wtedy jeszcze artyści, pisarze czy w ogóle ludzie kultury cieszyli się wolnością, wierzyli w demokrację i sprawiedliwość. Nie wiedzieli, że ta wolność jest im dana na tak krótko. Zanim jednak wybierzemy się do Muzeum Narodowego, posłuchajmy, jak o wystawie opowiada jej autor, Włodzimierz Nowaczyk z Galerii Sztuki Współczesnej Muzeum Narodowego w Poznaniu.

Dlaczego „Szczeliny wolności”?
Szczeliny wolności – tak objawiała się wolność w kraju, który z minuty na minutę był bardziej totalitarny, bardziej stalinowski. Do czasu zjednoczenia partii w 1948 r. istniał jeszcze w Polsce jakiś pluralizm polityczny, a co za tym idzie – także kulturalny. To wszystko zniknęło z rokiem 1949, gdy władze zaczęły forsować nową koncepcję sztuki, opartą na realizmie socjalistycznym. Szczeliny wolności to były miejsca i wydarzenia, jak „Wystawa sztuki nowoczesnej” w 1948 r. w Krakowie, Klub Młodych Artystów i Naukowców w Warszawie, jak uczelnie artystyczne, pracownie niektórych artystów.... To były miejsca, w których wolność była jeszcze kultywowana.
Stąd tytuł wystawy - „Szczeliny wolności”.

Polska w latach 1945 – 1948/49
Lata 1945-48 to w Polsce burzliwy czas. Polska zmieniła granice, zmieniła ustrój polityczny (narzucony w Jałcie), weszła w strefę wpływów radzieckich. Ale przez pierwsze trzy-cztery lata po wojnie nie było to tak odczuwalne. Niestety, jak powiedział mi kiedyś w rozmowie prof. Jerzy Nowosielski - „skąd mieliśmy wiedzieć, że to wszystko będzie trwało tak krótko”. Zarówno jedno, jak i drugie – pluralizm polityczny i wolność w sztuce.

Część I. Czas martwej natury
Wystawa „Szczeliny wolności. Sztuka polska w latach 1945-1948/1949” jest esejem wizualnym podzielonym na trzy części. Pierwsza część - „Czas martwej natury” - poświęcona jest kontynuacji wpływów sztuki postimpresjonistycznej. Przywieźli ją z Paryża koloryści*, którzy pojechali do Francji na osiem tygodni, a zostali siedem lat i z prof. Józefem Pankiewiczem studiowali w Luwrze starą sztukę. Nie interesował ich Picasso ani surrealizm, broń boże dadaizm, ale np. doświadczenia
Cezanne´a, o których Józef Czapski napisał osobną książkę. Kiedy wrócili do Polski, mówimy o okresie międzywojennym, ukazał się katalog do ich wystawy w Warszawie - „Wystawa malarska grupy K.P.”. Jan Cybis sformułował w nim manifest kolorystów, w którym podkreślał, że obraz, zanim stanie namalowaną kompozycją jest doświadczeniem pikturalnym, malarskim i na to trzeba zwracać uwagę. Nie to, co się maluje, jest najważniejsze, ale jak. Pisał też o martwej naturze: „[...] martwa natura demaskuje. Nie może być ani narodowa, ani religijna, ani folklorowa, ani robotnicza. Słabemu malarzowi wykazuje jego słabość bez ogródek”. To było ostatnie pokolenie, które znakomicie potrafiło o sztuce mówić i pisać.
W tej części wystawy stawiam pytanie, dlaczego po 1945 r., który jest datą przełomową XX w., kiedy wybuchły dwie bomby atomowe i kompletnie zmienił się świat, dlaczego ta skrajna, radykalna zmiana nie oddziałała na polskich malarzy. Jak dawniej, ustawiali oni sobie martwą naturę i ją malowali. Jest taki wywiad z prof. Zygmuntem Radnickim, którego Czesław Rzepiński pyta, czym się zajmuje: „A powiem panu. Mam gipsową głowę, mam trochę owoców i kwiatów, stawiam to na tkaninie i podejmuję ten temat”. Obraz Radnickiego z gipsową głową jest u nas na wystawie, został kupiony do poznańskiego muzeum w latach 50.
Pokazujemy tu też kawałek historii naszego muzeum, wypunktowujemy takie wydarzenia związane z Muzeum Wielkopolskim (obecnie MNP) jak wystawa „Łagów 1948” oraz wystawy Wacława Taranczewskiego, Zygmunta Radnickiego i Jana Cybisa. Wystawa „Łagów 1948” odbyła się w lutym 1949 r. w Muzeum Wielkopolskim w Poznaniu, pokazano na niej 65 prac 18 artystów, m.in. Zdzisława Kępińskiego, Emila Krcha, Tymona Niesiołowskiego, Hipolita Polańskiego, Hanny Rudzkiej-Cybisowej, Stanisława Teisseyre’a i Czesława Rzepińskiego.

Część II. Wojna, wojna
Druga część wystawy została zatytułowana „Wojna, wojna”. Jest właściwie pytaniem o to, jak wielki temat wojny został podjęty w malarstwie polskim. Oczywiście - został podjęty w 1945 r., kiedy w każdym domu kultury, czy muzeum otwierano wystawę o zniszczonej Polsce. Polska była jednym z najbardziej zniszczonych krajów europejskich, dotkniętych przez II wojnę światową. Ale nie o to chodziło mi na wystawie.
Interesowało mnie, jak ten temat został podjęty w sztuce wysokiej, zaangażowanej, o podłożu filozoficznym, której towarzyszyło pytanie Adorno, czy możliwe jest sztuka, poezja po Auschwitz. Na rzecz tej wystawy należałoby zmienić to zdanie i zapytać: czy możliwe jest malarstwo po Auschwitz.
Było możliwe. Zobaczymy na wystawie prace Andrzeja  Wróblewskiego, który miał dwadzieścia kilka lat, kiedy namalował „Rozstrzelanie”, najwybitniejszy cykl o wojnie, jaki powstał w Polsce. Mamy prace Władysława Strzemińskiego, Henryka Stażewskiego, który w technice Jacksona Pollocka namalował płonące getto. Mamy Ernę Rosenstein, która była świadkiem zabicia jej rodziców przez szmalcowników. Czy książkę „Obrona Warszawy” wykonaną na emigracji przez Teresę Żarnowerównę, gdzie są wspaniałe fotomontaże poświęcone obronie Warszawy w 1939 r. Kiedy oglądałem te pracy zrodziło się we mnie pytanie, co się stało, że ten temat, tak wielki i tak znaczący, miał tak słabą recepcję w Polsce. Były wszakże i powieści, proza Tadeusza Borowskiego i Zofii Nałkowskiej, filmy, także późniejszy o 10 lat „Kanał” Andrzeja Wajdy (1956), ale to wszystko wydaje się jakby trochę za mało…

Część III. Abstrakcja i surrealizm
Ostatni temat wystawy, to „Abstrakcja i surrealizm”. W 1947 r. . po półrocznym pobycie na stypendium w Paryżu, Tadeusz Kantor przywiózł z niego zauroczenie malarstwem Roberto Matty, artysty z Ameryki Południowej, wybitnego surrealisty. Stał się on dla twórcy z Krakowa natchnieniem do rysowania w stylu metaforycznym, bardzo bliskim surrealizmowi. Również w Paryżu Bogusław Szwacz zainspirował się abstrakcją liryczną, dominującą w paryskich galeriach.
Koniec 1948 r. przyniósł najważniejsze wydarzenie artystyczne w Polsce drugiej połowy lat 40. Była nią „Wystawa sztuki nowoczesnej”, zorganizowana przez Klub Artystów z subwencji Ministerstwa Kultury i Sztuki, w lokalu krakowskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych. Ekspozycja stała się manifestem w czasach, gdy się już ich nie pisało. Sztuka z kręgu nowoczesności, twórczość artystów niezwykle zróżnicowanych pokoleniowo i nie tylko, zawładnęła szacownym historycznym budynkiem.
W tej części wystawy stawiam pytanie, najtrudniejsze – dlaczego Władysław Strzemiński, najwybitniejszy polski modernista nie brał udziału w wystawie w Krakowie. Mamy odpowiedzi Tadeusza Kantora, Jerzego Nowosielskiego czy historyka sztuki Mieczysława Porębskiego. Nie znamy odpowiedzi Strzemińskiego, który na wystawę był zaproszony, ale nie przyjechał.
Prawdopodobnie bał się, że mieli na nią wpływ artyści o wyraźnie surrealistycznym rodowodzie, a on surrealizmu nie akceptował.

Wysłuchała: Daina Kolbuszewska
Zdjęcia: Mariusz Forecki
Reprodukcja obrazu Andrzeja  Wróblewskiego  "Treść uczuciowa rewolucji": Materiały MNP

* Kapizm, inaczej koloryzm – kierunek malarski, który zdominował polską sztukę w drugiej dekadzie okresu międzywojennego. Nazwa pochodzi od liter K.P. - skrótu „Komitetu Paryskiego”, czyli Komitetu Paryskiej pomocy dla studentów wyjeżdżających na studia malarskie do Francji, zawiązanego w 1923 r. przez Józefa Pankiewicza na krakowskiej ASP.

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

Krupa u podstaw

11
Poniedziałek
Grudzień 2017
Biny
Damazego
Waldemara
Grudzień, 2017
PnWtŚrCzPtSN
27282930123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

poprzedni dzisiaj następny

projekt i realizacja Media Designers dla KsyKsy copyrights 2014-2017 Kultura u podstaw, portal finansowany ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego