facebookg+twitteryoutubesoundcloudrsskalendarzjęzyk polskijęzyk angielski

publikuj na facebooku wykop tomapalinkdrukuj« Tołstoj w balecie

data wydarzenia: 13.05.2017, g. 19:00 opublikowane przez: Redakcja, z dnia 12.05.2017, 05:28

Bazą stał się dla mnie taniec klasyczny, ale dodałem kilka elementów, które są dziś obecne w tańcu, nazwijmy to współczesnym. Jeżeli jednak uświadomimy sobie, że mamy scenę balu, to trudno wyobrazić sobie ów bal w miejscu innym, niż sala balowa – opowiada Tomasz Kajdański, autor choreografii do baletu “Anna Karenina". Premiera w Operze 13 maja.

Adam Olaf Gibowski: “Anna Karenina” weszła do kanonu literatury światowej, zna ją chyba każdy. Na ile adaptacja baletowa jest wierna pierwowzorowi literackiemu?

Tomasz Kajdański*: Balet Rodiona Szczedrina jest, jak pan wspomniał, adaptacją, czyli pewnym streszczeniem najważniejszych wątków. W tym dziele znajdujemy to samo, co w powieści Lwa Tołstoja. Mamy więc do czynienia z wielką namiętnością, tęsknotą za wielką miłością. Walkę głównej bohaterki z samą sobą. Muzyka Szczedrina jest przepełniona kipiącymi uczuciami, które nami wstrząsają.

Anna Karenina wiecznie żywa?

- Oczywiście, że tak! Przynajmniej dopóki istnieją kobiety i mężczyźni. Zawsze będzie istniała zdrada i pożądanie. Ale i rozpacz porzuconego dziecka oraz rozbite rodziny. Karenina i jej historia są bardzo uniwersalne, są ponadnarodowe i ponadczasowe. Te rzeczy działy się w przeszłości, dzieją się teraz i dziać będą się w przyszłości, nie jesteśmy w stanie tego wyeliminować.

Mówią o Panu, że pańskim znakiem rozpoznawczym jako choreografa jest przywiązywanie dużej wagi do pracy aktorskiej z tancerzami. Chciałem zapytać o to, jak dziś należy robić choreografię, co jest ważniejsze: popisy techniczne, czy przekaz emocjonalny?

- Nie wiem jak należy robić chorografię, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. To taka pewnego rodzaju “tajemnica wiary”. Mnie zawsze najbardziej zależy na tym, aby przekazać tancerzom jak najwięcej moich autentycznych emocji, które wywołuje we mnie dane dzieło. Technika jest oczywiście bardzo ważna, ale jest tylko narzędziem, nie zaś celem. Taniec choćby na najwyższym poziomie zdolności technicznych, nie będzie szczery i dobry, jeśli nie zostanie połączony z emocjami tancerza. Te dwa elementy muszę się ze sobą ściśle zazębiać.

Z jakiego rodzaju tańcem spotkają się widzowie, którzy przyjdą obejrzeć spektakl? Ostatnio panuje moda na wszystko, co jest odległe od klasyki.

- Z pewnością nie będzie to popis jakiś rozwiązań awangardowych. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. W powieści Tołstoja jest tyle czaru, który przynależy tamtym czasom, że szkoda byłoby rezygnować z tego. Zawsze można przenosić akcję do naszych czasów, pytanie tylko - w jakim celu? Bazą stał się dla mnie taniec klasyczny, ale oczywiście dodałem do tego kilka elementów, które są dziś obecne w tańcu, nazwijmy to współczesnym. Jeżeli jednak uświadomimy sobie, że mamy scenę balu, to trudno wyobrazić sobie ów bal w miejscu innym, niż sala balowa. Oczywiście, dziś także odbywają się bale, ale towarzyszy im inna oprawa muzyczna. To, co napisał Szczedrin jest bardzo poetyckim wyobrażeniem balu, więc szkoda byłoby rezygnować z tej konwencji.

Czy w ślad za tym pójdzie przepych sceniczny? Schody, żyrandole, przebogate kostiumy?

- Z pewnością nie zarzucę sceny jakąś ogromną scenografią, bo to bardzo odległe od moich wyobrażeń. Nie jestem artystą, który chowa się za kostiumem i chce tylko cieszyć oko widza pewną powierzchownością. Poza tym, zmienność miejsc akcji nie pozwala na tego rodzaju rozwiązania. Dlatego też musiałem posłużyć się projekcjami wideo, które bardzo ułatwiają prowadzenie narracji scenicznej. Tak więc, jeśli myśli pan, że zrobiłem monumentalny, złotem kapiący spektakl, to niestety, ale muszę temu zaprzeczyć.

Rozmawiał: Adam Olaf Gibowski

Zdjecia: Mariusz Forecki


*Tomasz Kajdański - tancerz, choreograf, dyrektor baletu. Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Baletowej w Warszawie. Tancerz warszawskiego Teatru Wielkiego, w 1979 roku wyjechał z Polski i rozpoczął karierę w teatrach niemieckich. Był solistą baletu w Theater der Stadt Heidelberg i Bayerischer Oper w Monachium, gdzie współpracował m.in. z takimi choreografami jak John Neumeier, John Cranko, Jirí Kylián, Hans van Manen czy Youri Vàmos. W 1992 roku objął funkcję  dyrektora baletu teatru w Rostocku, którą z przerwą sprawował do 2003 roku. W międzyczasie kierował baletem w Landestheater w Coburgu (1995-97) i Kilonii (Kieler Bühnen, 1997-98). W 2004 roku przeniósł się do Eisenach (Thüringer Landstheater), by w 2009 roku zostać kierownikiem zespołu baletowego w Anhaltischen Theater w Dessau.


Premiera baletu Rodiona Szczedrina “Anna Karenina” w choreografii Tomasza Kajdańskiego odbędzie się w sobotę 13 maja o godz. 19 w Teatrze Wielkim im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu. Kierownictwo muzyczne Katarzyna Tomala.

W rolach głównych Daria Sukhorova, Andrzej Płatek i Mateusz Sierant. Kolejne spektakle 14 maja oraz 17 i 18 czerwca.

 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

Krupa u podstaw

22
Sobota
Lipiec 2017
Magdaleny
Mileny
Wawrzyńca
Lipiec, 2017
PnWtŚrCzPtSN
262728293012
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31123456

poprzedni dzisiaj następny

projekt i realizacja Media Designers dla KsyKsy copyrights 2014-2017 Kultura u podstaw, portal finansowany ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego