facebookg+twitteryoutubesoundcloudrsskalendarzjęzyk polskijęzyk angielski

publikuj na facebooku wykop tomapalinkdrukuj« Perkusja jak jasny gwint!

data wydarzenia: 20.12.2016, g. 20:00 opublikowane przez: Redakcja, z dnia 19.12.2016, 11:47

Perkusja solo? Właściwie, dlaczego nie?! – Po koncertach czesto podchodzą do mnie ludzie i mówią: jasny gwint, nie sądziłem że perkusja może przekazać tyle ciekawych historii muzycznych! – opowiada Bartek Miler, jeden z najbardziej obiecujących polskich perkusistów młodego pokolenia. We wtorek wystapi z recitalem w Auli Nova.

Adam Olaf Gibowski: Urodziłeś się w Paryżu, uczyłeś się w Poznaniu, teraz studiujesz w Lyonie.

Bartek Miler: Tak, wszystko się zgadza. Urodziłem się we Francji i tam mieszkałem do 14 roku życia. Moi rodzice, którzy są także muzykami, wyjechali do Paryża jeszcze za czasów PRL. Muzyka była dla mnie czymś naturalnym, obcowałem z nią od dziedziństwa. Moje początki w Polsce nie należały do łatwych, w nowej rzeczywistości odnajdywałem się z trudem. Przez pierwsze dwa lata bardzo tęskniłem za Francją, ale w końcu przywykłem i polubiłem Polskę. Początkowo chodziłem do szkoły muzycznej przy ul. Głogowskiej w Poznaniu, byłem w klasie profesora Grzegorza Sieka. Potem przyszedł czas nauki w szkole na Solnej, który wspominam z wielkim rozrzewnieniem. Mam fantystyczne wspomnienia z tamtych lat. Z dwoma kolegami założyliśmy trio perkusyjne i sporo graliśmy, nie tylko w Polsce. Następnie odbyłem studia licencjackie w poznańskiej Akademii Muzycznej u prof. Mariana Rapczewskiego. Jako student sporo jeździłem po Europie, brałem udział w różnych konkursach. Dzięki jednemu z tych wyjazdów poznałem mojego obecnego profesora Jeana Geoffroy’a u którego studiuję w Narodowym Konserwatorium Muzycznym w Lyonie.

Mówisz o tym nie ukrywając emocji. To Twój mistrz?

- Zdecydowanie  tak, to wybitny perkusita od którego bardzo wiele się nauczyłem i wiele mu zawdzięczam. W Polsce perkusja jest wciąż mało eksponowanym instrumentem, sytuacja stopniowo się polepsza, ale jeszcze sporo mamy do nadrobienia. Bardzo często spotykam się ze zdziwieniem, kiedy mówię o perkusji, jako o instrumencie solowym. Perkusja solo? Właśnie tak - odpowiadam. Często po koncertach podchodzą do mnie ludzie i mówią: jasny gwint, nie sądziłem że perkusja może przekazać tyle ciekawych historii muzycznych! Zwróć uwagę w jak niewielkim stopniu w polskim życiu muzycznym prezentuje się coś takiego, jak teatr instrumentalny. Perkusja się do tego świetnie nadaje.

Teatr instrumentalny jest Ci szczególnie bliski.

- Bez wątpienia. To specyficzna dziedzina, która daje bardzo dużo satysfakcji. Grając utwory, opowiadam tym samym bardzo konkretne historie i nie chodzi tu wyłącznie o ilustracyjną funkcję muzyki. Możliwości barwowe perkusji są przeogromne i nieprzebrane, dzięki czemu dysponuję o wiele większymi możliwościami brzmieniowymi niż pianiści czy skrzypkowie.

Zastanawiam się, czy nie masz zapędów kompozytorskich, tym bardziej że literatura perkusyjna nie jest tak bogata, jak właśnie skrzypcowa czy pianistyczna.

- Wyczułeś mnie, mam takie ambicje i czasami je realizuję. Natomiast w tej chwili nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem kompozytorem. Chciałbym w przyszłości bardziej się temu poświęcić, ale teraz zabawy z kompozycją nie są w centrum mojej działalności.

Jakiej muzyki słuchasz dla przyjemności?

- Mam bardzo zróżnicowane preferencje muzyczne. Bliski jest mi Bach, ale także włoscy kompozytorzy operowi, bardzo lubię, zarówno słuchać jak i grać, muzykę współczesną, ale nie stronię też od muzyki rozrywkowej. Może cię to zaskoczy, ale gram Bacha w transkrypcji na maraimbę. Muzyka jest całym moim życiem i chłonę ją w różnych formach i estetykach.

Wspominałeś, że masz na swoim koncie uczestnictwo w różnych konkursach, który z nich był dla Ciebie najważniejszy?

- Myślę, że ostatni, z którego właśnie wróciłem. Tromp International Percusion Competition w Eindhoven w Holandii. To najważniejszy konkurs perkusji na świecie. Już samo zakwalifikowanie się na ten konkurs jest wielkim sukcesem. Nie zdobyłem żadnej nagrody regulaminowej, przywiozłem za to nagrodę za największą osobowość na konkursie. Nie ukrywam, że to dla mnie bardzo wiele znaczy, tym bardziej, że nie doszedłem do finału.

Do Polski przyjechałeś na cały grudzień i chyba nie narzekasz na brak zajęć?

- Przyjechałem na cały miesiąc i ciągle coś się dzieje. Dałem kilka koncertów, w tym jeden w Filharmonii Poznańskiej, a także z Łukaszem Kuropaczewskim i akordeonistą, Maciejem Frąckiewiczem. Miałem okazję koncertować w Gdańsku i Szczecinie, prowadziłem też warsztaty perkusyjne ze studentami w Szczecinie. Kulminacją będzie mój wtorkowy koncert w Akademii Muzycznej w Poznaniu, na który serdecznie wszystkich zapraszam.

No właśnie, pomówmy o tym koncercie. Co usłyszymy?

- Zagram dużo współczesnej muzyki m.in. Xenakisa i Hamiltona, ale pojawi się też Bach w postaci transkrypcji "Adagia i fugi" z I Sonaty skrzypcowej g-moll. Szczególnie polecam utwór greckiego kompozytora, Georgesa Aperghisa "Le corps a corps". Myślę, że jest bardzo ciekawie napisany, a jego słuchanie dostarczy wielku emocji. Zawsze, kiedy układam program recitalu, wybieram muzykę, dzięki której mogę wyrazić przede wszystkim siebie. Inaczej w ogóle nie mam sensu zabierać się za muzykę.

Rozmawiał: Adam Olaf Gibowski

Front foto: Claudia Hansen

 

Recital Bartka Miler odbędzie się we wtorek 20 grudnia o godz.20 w Aula Nova Akademii Muzycznej im. I.J. Paderewskiego w Poznaniu. Wstęp wolny.

 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

Krupa u podstaw

24
Piątek
Luty 2017
Boguty
Bogusza
Macieja
Luty, 2017
PnWtŚrCzPtSN
303112345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272812345

poprzedni dzisiaj następny

projekt i realizacja Media Designers dla KsyKsy copyrights 2014-2017 Kultura u podstaw, portal finansowany ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego